Inwazja dwudziestu dzików

flash Okolice

O poranku spieszące się do szkoły dzieci zastały pod swoim domem około 20 dzików, odpoczywających po śniadaniu, które wyryły sobie spod trawy na podwórku. Część z tych groźnie wyglądających zwierząt – spała niemalże na schodach do domu.

I nie był to jedynie jednostkowy przypadek... Na te dziki nie działa żaden sposób ich odstraszania. Nie boją się ani ognia ani petard … – narzekają właściciele posesji, którą te zwierzęta w jakiś szczególny sposób, sobie wybrały…

 

Zryły niemalże całe podwórko…

Z sobie tylko wiadomych powodów, dziki upodobały sobie tylko jedną z okolicznych posesji. Jej właściciele domniemywają, że być może dlatego, że pod podwórkową trawą te dziko żyjące zwierzęta znajdują jakieś smakowite pędraki…

W każdym razie najpierw pojawiły się w ubiegłotygodniowy poniedziałek, na jednej z posesji w miejscowości Wola Zagrodnia (gm. Chlewiska). O świcie sforsowały drewniane ogrodzenie i w poszukiwaniu jedzenia zryły niemalże całe podwórko… Teren wyglądał jak po regularnej – orce…

A kiedy rano trójka dzieci wychodziła na busa do szkoły, przestraszyły się nie na żarty. Ich zdziwionym oczom ukazało się bowiem duże stado dzików, liczące blisko 20 rozleniwionych śniadaniem, „chrumkających” osobników. Większość leśnych zwierząt wylegiwała się na zrytym pobojowisku, a te z nich najodważniejsze – smacznie spały wprost na schodach…  Dzień później sytuacja się powtórzyła… Ale tym razem, sprawców przedświtowego zrycia podwórka, wychodzący z mieszkania domownicy już nie zastali… Pozostał po nich jedynie zryty teren wokół domu i przy winogronie…

 

Dzieci boją się wychodzić z domu…

– Dzieci boją się rano wychodzić z domu… Zgłaszałam ten problem panu z naszej miejscowości, który jako myśliwy zajmuje się „zapachowym odstraszaniem” dzików, aby nie wchodziły na posesje i nie czyniły szkód, nie tylko w rolniczych uprawach. Te działania okazały się bezskuteczne… – ubolewa właścicielka posesji, która w „dzikowej sprawie” interweniowała w naszej redakcji.

– Dzwoniłam również do Koła Łowieckiego, aby nam jakoś pomogli… Poinformowali mnie, że spowodowane przez dziki szkody trzeba zgłosić w Urzędzie Gminy w Chlewiskach. A mnie nie chodzi przecież tylko o pieniądze, czy jakieś odszkodowanie, ale o nasze bezpieczeństwo, zwłaszcza o bezpieczeństwo dzieci – podkreśla kobieta, która oczekuje pilnej pomocy w sprawie  – „niedopuszczenia do dalszych wizyt” dzikiego stada na jej posesji.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że myśliwi z odpowiedzialnego za ten rejon koła stwierdzili, że nie mogą strzelać do czyniących szkody dzików, bo teren, który one „nawiedzają” znajduje się za blisko domów, więc „odstrzałowe rozwiązanie”, ze względów bezpieczeństwa, nie wchodzi w rachubę…

 

Jak pomóc nawiedzanym przez stado?

Wola Zagrodnia i okolice, to teren działania myśliwych z Koła Łowieckiego nr 2 „Spłonka” z siedzibą w Skarżysku Kamiennej. Z pytaniem, jak można pomóc nawiedzonym przez stado dzików domownikom, zwróciliśmy się do jednego z członków tego skarżyskiego koła.

– Nasz rozmówca potwierdził jedynie, że zgodnie z przepisami, spowodowane przez dziki szkody trzeba zgłaszać do właściwych terytorialnie Urzędów Gmin. Z kolei gminy, szkody te na odpowiednich formularzach, przesyłają na adres naszego Koła Łowieckiego. Dopiero po otrzymaniu takiego formularza, na miejsce spowodowanych przez dziki szkód, przychodzi nasz łowczy- rzeczoznawca i ocenia rozmiar tych zniszczeń. Ale dotyczy to jedynie szkód spowodowanych przez dziko żyjące zwierzęta w płodach i uprawach.

Opisany wcześniej przypadek, w Woli Zagrodniej dotyczy porośniętego trawą podwórka, więc powyższe, przytoczone przez myśliwego „szacowanie” dzikowych strat, tego właśnie przypadku raczej nie dotyczą…

 

Bez konieczności strzelania…

To, że nie można strzelać do tych namolnych dzików, to żaden argument, aby bezradnie rozkładać ręce…

Zgadzając się z myśliwymi, że bliskość zabudowań mieszkalnych, wyklucza skorzystanie ze „strzelającego rozwiązania”, wcale nie tłumaczy członków łowieckiej organizacji, że nie mogą nic zrobić…

Technicznie możliwe jest bowiem skorzystanie z innych dostępnych metod, tych zupełnie bezkrwawych… Dwie z nich, to – odstraszanie dzików prądem lub też chemicznie…

Pierwsza metoda, to użycie tzw. elektrycznego pastucha – druciane „ogrodzenie” zasilane specjalnym akumulatorkiem zniechęca dziki do wchodzenia, na ogrodzony w ten sposób teren. Drugi sposób, to sięgnięcie po specjalne środki chemiczne, które odpowiednim zapachem odstraszające ryjące zwierzaki…

Marek Barański

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.