Ta drużyna jeszcze nie raz pokaże pazur

flash Sport

– Miejsce w pierwszej piątce czy szóstce tabeli, po zakończeniu pierwszej odsłony sezonu jest jak najbardziej realne. Każdy mecz będzie jednak inny. Niespodzianek również nie zabraknie – przewiduje w rozmowie z TYGODNIK-iem Andrzej Koniarczyk, trener Szydłowianki Szydłowiec.

TYGODNIK: Siódme miejsce po 10 rozegranych spotkaniach, 16 punktów na koncie przy bilansie bramek 22-16 to osiągnięcie z którego można być zadowolonym na półmetku rundy jesiennej?

A. KONIARCZYK, SZKOLENIOWIEC SZYDŁOWINKI SZYDŁOWIEC: – Z pewnością tak, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że rozgrywki IV ligi mazowieckiej po związkowej reformie nabrały nowego kształtu. To tylko i aż sport. Ktoś zawsze może powiedzieć, że bilans na pewno mógłby być lepszy. Ogólnie trzeba być zadowolonym. Szkoda straconych punktów np. w starciu z Błonianką Błonie, w którym prowadziliśmy, a w samej końcówce daliśmy sobie wydrzeć wygraną. Graliśmy już nie tylko z teoretycznie słabszymi rywalami, ale także z czołówką tabeli. Oby każde spotkanie takie jak to z Victorią Sulejówek przed własną publicznością kończyło się podobnymi rezultatami. Za ten mecz, a także pojedynek z Wilgą Garwolin zebraliśmy wiele pochlebnych recenzji. Zwycięstwa na pewno cieszą.

Dla wielu kibiców wygrana z ekipą z Sulejówka, przed własną publicznością była miłą niespodzianką. Dla pana również?

– To mecz do którego na pewno warto wracać, do którego warto się odwoływać. Zawsze wierzyłem w swoją drużynę i nie inaczej było i tym razem. Mierzyliśmy się z przeciwnikiem najbardziej wymagającym, o czym świadczy dziś tabela IV ligi. Nie ma przypadku w tym, iż Victoria plasuje się na pierwszym miejscu. To poukładany zespół. Staraliśmy się pokazać z jak najlepszej strony. A przede wszystkim grać w piłkę, a nie tylko przeszkadzać. Udowodniliśmy, że Szydłowiankę stać na wiele fajnych i ciekawszych zagrań. Wygraliśmy i to cieszy najbardziej.

Okoliczności porażki z Błonianką Błonie na własnym stadionie, mogły zostawić ślad w psychice drużyny?

– Staraliśmy się o nim jak najszybciej zapomnieć i odbudować morale w kolejnym starciu. Słabiej zagraliśmy również w Pionkach. Nie zmienia to faktu, że w drugiej części rundy jesiennej w meczach, w których będziemy uchodzić za faworyta – przynajmniej na papierze – musimy sięgnąć po komplet punktów. Każdy mecz jest inny i każdy rządzi się swoimi prawami. W tabelę trzeba oczywiście patrzeć, ale ona nie może być tylko i wyłącznie jedynym, naszym wykładnikiem. Nie można się nią sugerować. To, że będziemy faworytem nie oznacza, że przed spotkaniem dopiszemy do swojego dorobku trzy oczka. Trzeba wyjść na murawę i udowodnić kto jest lepszy. Na tym polega futbol.

Cechą charakterystyczną Szydłowianki w dotychczasowych meczach jest to, że akcenty strzeleckie rozkładają się na kilku graczy. Zespół nie jest uzależniony tylko i wyłącznie od jednego zawodnika.

– Gra ofensywna cieszy. Zdobywamy średnio ponad dwa gole na spotkanie. To niezły wynik. Fajnie, że dołączył do nas Kamil Lewiński. Po raz kolejny warto podkreślić, jak ważną rolę odgrywają miejscowi zawodnicy. Są młodzi, szybko się uczą. Stać ich na wiele. Dzięki temu mam możliwość rotowania składem, nie muszę trzymać się kurczowo tych samych nazwisk w wyjściowej 11. Mamy sporo utalentowanych młodzieżowców. W końcówce starcia z Gromem Warszawa, w którym okazaliśmy się lepsi na murawie było ich czterech. Reszta zawodników, którzy tworzą kadrę Szydłowianki nie jest zaawansowana wiekowo. To młoda i perspektywiczna ekipa. Wierzę w nich. Jeszcze nie raz dadzą satysfakcję kibicom.

Wiele dobrego do gry waszego zespołu wniósł Ukrainiec pozyskany z Oskara Przysucha. Szydłowianka postawiła na jakość, a nie na ilość.

– Powtarzałem wielokrotnie, iż jako trenera nie interesują mnie uzupełnienia, ale realne wzmocnienia podstawowego składu. Jeśli miał ktoś nowy dołączyć, to miał to by zawodnik wnoszący jakość. W letniej przerwie nie było zbyt wielu roszad, w porównaniu do tego, co działo się w innych klubach z IV ligi. Prowadzimy taką a nie inną politykę transferową. Nie wszystkich uda się jednak zastąpić. Tak było w przypadku Kamila Czarneckiego, którego nie było łatwo zastąpić. Zadowolony jestem z postawy Błażej Milera, który w trudnych momentach potrafił wziąć grę na siebie. To zawodnik, który jest z nami od dłuższego czasu. Jestem przekonany, iż jeszcze w niejednym spotkaniu pokażemy pazur. Niespodzianek w IV lidze na pewno nie zabraknie. Co kolejka to mamy inne zaskoczenia. Przykład? Pilica Białobrzegi, która pozyskała wielu zawodników z przeszłością na wyższym poziomie, zmieniła trenera, a jednak zawodzi.

Czy wiesz, że…
Andrzej Koniarczyk (ur. 29.11.1975). Przygodę z futbolem rozpoczynał w klubie z Szydłowca. Grał w juniorach, a potem w pierwszej drużynie Szydłowianki, z którą wywalczył historyczny awans do III ligi. Niestety, w jednym z meczów rundy wiosennej, z rezerwami Górnika Łęczna, odniósł poważną kontuzję, przez którą musiał zakończyć karierę. Zaczął trenować, najpierw juniorów, a po kilku latach II drużynę Szydlowianki. W czerwcu 2010 r. objął drużynę po Krzysztofie Kowalskim. Nie udało mu się utrzymać w IV lidze. Po dwóch latach gry w okręgówce radomskiej uzyskał wraz z drużyną awans do IV ligi, opierając skład głównie na młodych zawodnikach z powiatu szydłowieckiego. W poprzednich rozgrywkach jego ekipa zajęła 11. miejsce w tabeli. wywalczyła 46 punktów w 34 pojedynkach, bilans bramkowy 51 strzelonych, 50 straconych

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.