Mężczyzna upadł w domu i uderzył głową o podłogę. Jego bliscy zadzwonili pod numer 112, ale karetka nie została wysłana. Następnego dnia mężczyzna zmarł. Prokuratura umorzyła śledztwo. Brat zmarłego uważa, że pomoc medyczna powinna była zostać skierowana już po pierwszym telefonie. Jego zażalenie trafiło do Sądu Rejonowego w Szydłowcu.
Do redakcji zgłosił się brat zmarłego mieszkańca gminy Mirów. Przekazał dokumenty dotyczące śledztwa i jego umorzenia. Chce wyjaśnienia, czy zgłoszenie pod numer 112 zostało prawidłowo ocenione.
Z postanowienia prokuratury wynika, że 13 stycznia 2026 roku, około godz. 22, mężczyzna upadł w domu i uderzył głową o podłogę. Około godz. 22.20 jedna z bliskich mu osób zadzwoniła pod numer alarmowy. Po tej rozmowie karetka nie przyjechała. Następnego dnia, około godz. 16, domownicy stwierdzili, że mężczyzna nie oddycha. Rozpoczęli reanimację i wezwali pogotowie. Przybyli na miejsce ratownicy stwierdzili zgon.
Prokuratura badała sprawę jako możliwe nieumyślne spowodowanie śmierci. Ustaliła, że przyczyną zgonu były obrażenia czaszkowo-mózgowe powstałe wskutek upadku. Oceniała również postępowanie operatora numeru alarmowego. 29 czerwca umorzyła śledztwo, uznając, że badany czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego.
Brat zmarłego nie zgadza się z tą decyzją. W zażaleniu jego pełnomocnik wskazuje, że podczas pierwszego zgłoszenia miały paść informacje o uderzeniu głową, braku logicznego kontaktu z poszkodowanym i jego niemożności samodzielnego wstania. Zdaniem rodziny takie okoliczności wymagały skierowania pomocy medycznej.
Pełnomocnik wnosi także o dokładniejsze zbadanie obrażeń. Chce ustalenia, czy powstały podczas jednego czy kilku upadków oraz które z nich doprowadziły do śmierci. Kwestionuje również sposób oceny zgłoszenia alarmowego i domaga się opinii specjalisty w tej sprawie. Wcześniej prokuratura oddaliła wniosek o opinię lekarza medycyny sądowej dotyczącą decyzji operatora, uznając, że taka ocena wykracza poza kompetencje biegłego tej specjalności.
Z datowanego na 20 sierpnia pisma prokuratury wynika, że wtedy przesłała ona akta sprawy wraz z zażaleniem do Sądu Rejonowego w Szydłowcu, z wnioskiem o jego rozpoznanie. Sąd nie wydał jeszcze rozstrzygnięcia.
Prokuratura uznała, że nie ma podstaw do dalszego prowadzenia śledztwa. Rodzina przekonuje, że nie wyjaśniono wszystkich istotnych okoliczności, przede wszystkim tego, czy po pierwszym telefonie pod numer 112 należało wysłać karetkę. Teraz zażalenie rozpatrzy sąd.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze