Nietypowy i kosztowny incydent na drodze ekspresowej S7 pod Szydłowcem. Z dachu jadącego Citroena spadł słabo zamocowany rower, który stał się śmiertelną pułapką dla nadjeżdżających kierowców. Zanim właściciel zguby zorientował się, co się stało, uszkodzonych zostało aż sześć pojazdów.
Do zdarzenia doszło w czwartek, 2 kwietnia, około godziny 20:00. Na odcinku trasy S7 między węzłami Szydłowiec Północ a Szydłowiec Centrum, z dachu samochodu marki Citroen niespodziewanie zsunął się przewożony jednoślad.
Kierowca Citroena, jadący w kierunku Krakowa (Kielc), nie zauważył momentu, w którym stracił bagaż. O braku roweru zorientował się dopiero kilkanaście kilometrów dalej, w okolicach Skarżyska-Kamiennej. Choć mężczyzna natychmiast zawrócił, na miejscu zastał już pobojowisko.
Leżący na jezdni rower stał się zaskoczeniem dla innych uczestników ruchu. W sumie w przeszkodę uderzyło aż sześć samochodów. Skutki zderzeń to przede wszystkim: poważne uszkodzenia karoserii, rozbite elementy podwozia, zniszczona opona w jednym z pojazdów.
Na szczęście, mimo groźnie wyglądającej sytuacji, nikt nie odniósł obrażeń. Wszyscy poszkodowani kierowcy zdołali bezpiecznie zjechać na pas awaryjny, dzięki czemu incydent nie spowodował większych utrudnień w ruchu na "siódemce".
Policjanci, którzy przybyli na miejsce, nie mieli wątpliwości co do winy. Właściciel Citroena został ukarany mandatem karnym za niewłaściwe zabezpieczenie przewożonego ładunku.
Służby drogowe przypominają, że przed każdą dłuższą trasą należy bezwzględnie sprawdzić stabilność uchwytów rowerowych i bagażników dachowych. Jak pokazuje ten przykład, chwila nieuwagi może kosztować nie tylko mandat, ale i uszkodzenie wielu innych aut.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze